Mediolan, Włochy

Już na początku wyprawy nie obyło się bez niespodzianek. Na pokład samolotu linii Ryanair z Poznania do Mediolanu wsiedliśmy z 30 minutowym opóźnieniem, spowodowanym problemami technicznymi. Nie były one chyba banalne, bo wsiadając na pokład samolotu cały tył musieliśmy zostawić pusty. W dodatku podczas lotu zgasły wszystkie światła i zrobiło się ciekawie 🙂 Na szczęście dolecieliśmy na miejsce w jednym kawałku.

Dojechaliśmy późnym wieczorem do hotelu i padliśmy ze zmęczenia. Następnego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Mediolanu. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że moje przypuszczenia co do tego miasta sprawdziły się w 100%, czyli ze szału nie ma 🙂 Połaziliśmy kilka godzin po rynku, gdzie poza katedrą Duomo ciekawy był sklep Ferrari, nic więcej, a następnie pojechaliśmy metrem na San Siro. Był to z pewnością najciekawszy punkt programu, ale mimo to bez jakiejś większej rewelacji. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z flagą Realu w szatni Milanu, co spotkało się ze śmiechem pozostałych turystów 🙂 Po zwiedzeniu stadionu wróciliśmy jeszcze na chwilę na Duomo i udaliśmy się do hotelu po bagaże, a następnie na dworzec, skąd pojechaliśmy na lotnisko Malpenza. Warto zwrócić uwagę na dworzec kolejowy w Mediolanie, jest ogromny i robi niezłe wrażenie. Właściwie to tyle atrakcji, szału nie było, ale to dopiero początek.





Pisząc tego posta byliśmy nad atlantykiem i zmierzaliśmy do Toronto, z prędkością ponad 800km/h, na wysokości ok 11000m i w temperaturze -60°C. Odległość z Rzymu to dokładnie 7093km 🙂 O samej linii Alitalia mogę powiedzieć, że jest w porządku, gastro mają dobre, alko też nie żałują, więc leciało się fajnie. Przed nami 5 dni w największym mieście Kanady. Relacja już niebawem.

Wróć do: Czas start!
Czytaj dalej: Toronto, Ontario


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Islandia

Kenia

Turcja

Teneryfa, Hiszpania

Mołdawia + Naddniestrze