Posty

Wyświetlam posty z etykietą Australia

Australia Trip 2014-2016

Obraz
Niemal trzyletnia przygoda z Australią powoli dobiega końca. Już za kilka dni, 14 grudnia 2016 powiem ostatecznie – G'bye Straya! Czas wracać do prawdziwego domu, do rodziny, do Polski. Pytanie tylko, na jak długo? 🙂 Tak naprawdę, nikt nie daje mi wielkich szans, że długo wytrzymam w Polsce. I jak tu się dziwić, gdy porównamy do siebie:

East Coast Australia

Obraz
Przyjeżdżając ponad 2 lata temu do Australii miałem w głowie kilka celów podróżniczych. Wiele z nich udało mi się już zrealizować, ale został jeszcze jeden, bez którego nie mogłbym opuścić tego kraju. Tym celem było całe wschodnie wybrzeże Australii. Wyjazd ten planowałem już kilkakrotnie i z jakiegoś powodu nie mógł dojść do skutku. Ostatecznie jednak udało się go zrealizować i bardzo się z tego powodu cieszę. Podróż składała się z 2 etapów. Pierwszym z nich był przejazd 2700 km z Sydney do Cairns, po drodze odwiedzając kilka niesamowitych miejsc. Drugim etapem było eksplorowanie północnej części stanu Queensland, przez Daintree Rain Forest aż do Cape Tribulation. Drogę powrotną do Sydney odbyliśmy samolotem z Cairns.

Uluru, NT

Obraz
Kilka miesięcy temu znajomy – Paweł, wyhaczył ciekawą promocję lotniczą. Po chwili zastanowienia zapadła decyzja – jedziemy na Sylwestra na Uluru! Szybko zabukowaliśmy loty + hotel + samochód za bardzo niską, jak na tę destynację, cenę. Całość zamknęła się w $600, co w normalnym sezonie nie wystarczy nawet na bilet lotniczy. Zabukowaliśmy 4 bilety, ale w międzyczasie okazało się, że Alicja nie będzie mogła z nami lecieć. Ostatecznie więc ruszyliśmy w trzyosobowym składzie, Paweł z żoną Elwirą i ja. Zaczęło się odliczanie dni do Sylwestra. Uluru – Ayers Rock, to święta góra Aborygenów znajdująca się w samym sercu Australii, otoczona z każdej strony czerwoną ziemią outbacku. Najbliższe miasto – Alice Springs, oddalone jest o ponad 400 km. Z geograficznego punktu widzenia, Uluru to odosobniona formacja skalna, wznosząca się na ponad 300 m nad poziom lądu i o obwodzie 8 km. Przez wiele lat Uluru uznawane było za największy monolit świata.

Fiji cz.2

Obraz
Po opuszczeniu wyspy Nacula udaliśmy się na ostatnią w naszym programie i zgodnie z oczekiwaniami, najlepszą wyspę – Drawaqa Island, do bardzo fajnego resortu – Barefoot Manta. Spędziliśmy tam 3 noce. Poza faktem, że był on szeroko rekomendowany za położenie, wystrój i panujący klimat, był jeden, podstawowy argument, dla którego zdecydowaliśmy się wybrać ten właśnie resort. Otóż, tylko z niego i sąsiedniego kurortu organizowane są rejsy na pływanie z wielkimi płaszczkami – Manta Rays. Czekaliśmy z niecierpliwością na moment, kiedy wskoczymy do wody do tych wielkich płaszczek. Okazało się to jednak nie takie proste. Płaszczki pojawiają się w okolicy tylko gdy zachowane są odpowiednie warunki pogodowe. Przed naszym przyjazdem nie było ich w okolicy przez ok. 2 tygodnie z powodu zbyt silnego wiatru, a co za tym idzie, dużych fal. Na szczęście, kilka dni przed naszym przyjazdem pogoda się poprawiła i manty znów zawitały w okolicy. Pływanie z płaszczkami zostawiliśmy sobie na jutro, n...

Fiji cz.1

Obraz
Bula! To słowo nie może wyjść z mojej głowy, odkąd postawiłem pierwszy krok na Fiji. Bula oznacza po prostu „Witaj", jednak sposób, w jaki wypowiada je każdy napotkany Fidżyjczyk, z szerokim uśmiechem na twarzy, mimo że widzi cię pierwszy raz w życiu, sprawia, że czujesz się jak w domu. 🙂 Za nami 10 dni na rajskich wyspach Fiji. Ciężko było opuszczać ten przepiękny kraj i wspaniałych ludzi, ciężko jest wrócić do rzeczywistości, jeszcze trudniej będzie o nim zapomnieć. Zapraszam na relację. W piątek 7 sierpnia o godz. 8:50 wsiedliśmy na pokład samolotu linii Jetstar i wyruszyliśmy w 5-godzinną podróż z Sydney do Nadi, Fiji. Sam pomysł wyjazdu wyszedł od Alicji i to ona była głównym organizatorem. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że dopięliśmy ten wyjazd idealnie, mieliśmy też sporo szczęścia, przez co wykorzystaliśmy w pełni czas spędzony na wyspach Fiji.

New Zealand – South Island

Obraz
Nowa Zelandia, kraina kiwi i rugby, moje największe marzenie, odkąd zacząłem poważnie myśleć o podróżowaniu, w końcu zdobyta! 🙂 Tygodniowy pobyt na południowej wyspie Nowej Zelandii dobiegł już końca, ale wspomnienia pozostaną na całe życie! 1 lutego, w niedzielę, w 10-osobowym składzie stawiliśmy się na lotnisku w Sydney, aby rozpocząć naszą wielką przygodę. Skład wyprawy został skompletowany dość spontanicznie i wiele osób nie znało się ze sobą. W przeważającej większości ekipę stanowili Polacy, ale mieliśmy też jednego Aussie – Robbiego oraz dziewczynę z Indonezji – Irmę. Przed nami 7 dni wspólnych przygód na jednym z najpiękniejszych kawałków lądu na świecie. O godzinie 17:45, na pokładzie samolotu linii China Southern dolecieliśmy do Christchurch, drugiego co do wielkości miasta Nowej Zelandii. Już na lotnisku było wesoło. Najpierw wzięli mnie na osobistą, jako że przewoziłem sprzęt campingowy i jedzenie. Odkurzyli mi ładnie namiot, o co wcale nie miałem pretensji, gorz...

Great Ocean Road, Victoria

Obraz
Za nami pierwszy trip w 2015 roku. Wykorzystując długi weekend, jako że w poniedziałek obchodzony był Australia Day, wybraliśmy się na 4 dni do sąsiedniego stanu – Victoria, aby zobaczyć słynną autostradę Great Ocean Road. Great Ocean Road to malowniczy odcinek autostrady B100 o długości ok. 250 km, biegnący wzdłuż południowego wybrzeża Australii, pomiędzy miasteczkami Torquay i Warrnambool. Przy okazji zwiedziliśmy też stolicę stanu Victoria, a jednocześnie drugie największe miasto Australii – Melbourne. Wyprawę rozpoczęliśmy w piątek w nocy, gdyż do pokonania mieliśmy niemal 1000 km. Wyjechaliśmy z Sydney o 1:30, aby ok. 12:00 dojechać do miejscowości Geelong. Tam zrobiliśmy krótki postój, jednak miasteczko niczym nas nie zachwyciło, więc szybko ruszyliśmy dalej w drogę. Gdy tylko dojechaliśmy na wybrzeże, tempo podróży znacznie spadło. Zatrzymywaliśmy się na każdym punkcie widokowym na zdjęcia. Widoki były bardzo ładne, ale to jeszcze nie było to, na co czekaliśmy. Generalni...

Wesołych Świąt z Australii

Obraz
Po ponad półrocznej przerwie pora zaktualizować bloga, żebyście nie pomyśleli, że zjadły nas rekiny, pająki, drop bears czy jeszcze coś innego. 🙂 Co więc u nas słychać? Przez tak długi czas sporo się zmieniło, jeśli chodzi o naszą aklimatyzację w Sydney, nie próżnowaliśmy też pod względem turystycznym, choć najlepsze wciąż przed nami. Co to więc za zmiany? Przede wszystkim zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Co prawda, już prawie pół roku temu, ale nie było wcześniej sposobności o tym napisać. 🙂 Początkowo naszym celem było zamieszkanie blisko plaży, jednak rzeczywistość szybko wybiła nam tę myśl z głowy. Mieszkania przy plaży są znacznie droższe i w większości przypadków, w bardzo niskim standardzie. Przesuwaliśmy więc zakres poszukiwania coraz dalej od plaży, aż w końcu, po kilku tygodniach i sporej dawce szczęścia, udało nam się wynająć mieszkanie w Rockdale, od Polaka. Fakt, iż jest to mieszkanie od Polaka, nie był bez znaczenia, gdyż inaczej raczej nie udałoby nam się go d...

Sydney cz.2, NSW, Australia

Obraz
Za nami już ponad 1,5 miesiąca w Australii, wypadałoby więc dać jakiś znak życia. 🙂 Co więc u nas słychać? Pracujemy, studiujemy angielski, w wolnych chwilach zwiedzamy Sydney i tak mija dzień za dniem. Czas leci nam bardzo szybko, ze względu na to, że jesteśmy mega zajęci. Praca i szkoła zajmują nam całe dnie, więc od poniedziałku do czwartku nie mamy czasu na nic. Jedynie w weekendy, jeśli mamy wolne w pracy, możemy trochę pozwiedzać i odpocząć. Na początku nie było to łatwe, szczególnie że ciężko było się przyzwyczaić do nowej pracy. Teraz jest już dużo lepiej, choć wciąż wiele musimy się nauczyć. Co udało nam się zwiedzić w ciągu tych kilku tygodni? Jakiś czas temu zdecydowałem się na zakup roweru i łącząc przyjemne z pożytecznym, udało mi się odwiedzić kilka bardzo ciekawych miejsc.

Sydney, Australia

Obraz
Minął już tydzień od naszego przylotu do Australii, pora więc napisać, co ciekawego u nas słychać. Pierwsze dni w Sydney były bardzo intensywne, w dalszym ciągu dużo się dzieje, ale powoli sytuacja się stabilizuje i czujemy się coraz lepiej. Zacznijmy od początku… 23 marca, liniami China Southern dolecieliśmy do Sydney, największego miasta Australii. Lot był długi i męczący (cała podróż zajęła nam ok. 40 godzin), ale odbył się bez żadnych problemów, więc zgodnie z planem, o godz. 20:30 wylądowaliśmy na lotnisku w Sydney. Jeszcze tylko szybkie zakupy alkoholu w strefie bezcłowej, krótka odprawa w immigration i wychodzimy z lotniska, gdzie czeka już na nas nasz kumpel – Panki. Zmęczeni podróżą, ale mega podekscytowani tym, co nas tu czeka, pakujemy się do samochodu i jedziemy do domu. W domu wita nas Laëtitia, żona Pankiego, bardzo sympatyczna dziewczyna z Francji. Jemy razem kolację i rozmawiamy przy piwku. Cały lot z Kantonu do Sydney przespaliśmy, więc mimo zmęczenia nie chcia...

Australia Trip 2014 czas zacząć!

Obraz
Wielkimi krokami zbliża się 22 marca 2014, dzień, w którym rozpocznie się nasza kolejna przygoda życia – Australia Trip 2014. Do wylotu do krainy kangurów pozostał już tylko tydzień. Udało nam się przejść pomyślnie przez procedurę wizową, bilety zabukowaliśmy już wcześniej, więc jesteśmy gotowi do drogi. Cały proces uzyskania wizy studenckiej zajął nam ponad 1,5 miesiąca i był dość skomplikowany. Poznaliśmy jednak świetnego człowieka – Michała Kozoka, który ogromnie nam pomógł ze szkołą i cały czas czuwał nad naszymi aplikacjami wizowymi, za co wielkie dzięki. Przy okazji warto wspomnieć, że Michał jest niesamowitym podróżnikiem. Odbył w zeszłym roku nierealną, jak dla mnie, podróż przez całą Amerykę Południową bez użycia silnika! Biegł, szedł, pchał taczkę, jechał na rolkach, płynął kajakiem i wiele innych.. 😃 Więcej info znajdziecie na jego stronie www.kozok.eu . Za ten wyczyn został odznaczony główną nagrodą w kategorii „Wyczyn roku" na odbywającej się kilka dni temu g...

Przygotowania do wyprawy Australia Trip 2014

Obraz
North America Trip 2013 dobiegła końca, nie oznacza to jednak, że wracamy do schematu i szukamy pracy na etacie w Polsce. 🙂 Rozpoczęliśmy już przygotowania do kolejnej przygody życia – Australia Trip 2014. Korzystając z super promocji znalezionej na niezawodnym portalu fly4free.pl zabukowaliśmy bilety do Sydney. Tym samym znamy już dokładny termin rozpoczęcia kolejnej wyprawy. Australia Trip rozpocznie się 22 marca 2014. Naszym łupem padły bilety przewoźników KLM oraz China Southern Airlines. Za 6 biletów na trasie Budapeszt – Amsterdam – Kanton (Chiny) – Sydney i taki sam powrót, zapłaciliśmy, bagatela, 550,50€. 🙂 Co ciekawe, bilety kosztują tylko 66,05€, a resztę kosztów stanowią podatki i opłaty. 🙂 Według planu, lot do Sydney wraz z przesiadkami będzie trwał ponad 28h, a biorąc pod uwagę 10h przesunięcia czasu, wychodzi prawie 2 dni, aby dostać się na drugi koniec świata. 🙂 Przed nami jeszcze sporo formalności związanych z wizami i innymi sprawami, ale już myślami jes...