Posty

Wyświetlam posty z etykietą USA

Podsumowanie wyprawy North America Trip 2013

Obraz
26 lipca 2013 zakończyła się, trwająca ponad 16 miesięcy, wyprawa do Ameryki Północnej. Jej celem było objechanie niemal całego kontynentu i odwiedzenie najciekawszych miejsc w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz na Bahamach. Początkowo, przez rok pracowaliśmy w Kanadzie, w prowincji Alberta, na Oil Sands. W tym czasie odwiedziliśmy najpiękniejsze Parki Narodowe w kanadyjskiej części Rocky Mountains – Jasper National Park oraz Banff National Park. Odwiedziliśmy też kilka dużych miast, jak Toronto, Calgary, Edmonton, Vancouver, a także jedno z największych na świecie muzeum dinozaurów w Drumheller. Po zakończeniu pracy wybraliśmy się na Spring Break do Cancún w Meksyku. Przy okazji odwiedziliśmy kilka bardzo ciekawych miejsc, jak miasteczka Playa del Carmen i Tulum, z przepięknymi, karaibskimi plażami. Pływaliśmy z żółwiami morskimi w Akumal, a także w jednych z najpopularniejszych cenotes, Dos Ojos oraz Ik Kil. Odwiedziliśmy też ruiny Majów w Chichén Itzá i Coba. W Me...

Chicago, Illinois

Obraz
Dojechaliśmy do „Wietrznego Miasta" – Chicago. Jest to już ostatni punkt w USA, wyznaczony na trasie North America Trip. Tym samym, niemal czteromiesięczna wyprawa po Stanach Zjednoczonych dobiega końca. Zanim jednak dotarliśmy do Chicago, odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc. Zacznę więc od początku. Po opuszczeniu Nowego Jorku skierowaliśmy się na północ, w stronę Bostonu. Po drodze przejechaliśmy Connecticut i Massachusetts, stany numer dwadzieścia sześć i dwadzieścia siedem na naszej trasie. W Bostonie spędziliśmy zaledwie jeden dzień, gdyż pogoda skutecznie zniechęcała nas do zwiedzania. Trafiliśmy na falę upałów i temperatura tego dnia sięgała +42°C. Już niewiele brakowało do wyrównania rekordu temperatury na North America Trip, jaką zanotowaliśmy na White Sands w New Mexico. Tego pamiętnego dnia termometr w samochodzie wskazywał +47°C. Boston jest jednym z najstarszych miast USA i da się to zauważyć zaraz po wjechaniu do downtown. Stare, XVII-wieczne budynki, kont...

New York City

Obraz
Dotarliśmy do New York City, największej aglomeracji miejskiej w USA. Przez trzy dni zwiedziliśmy niemal cały Manhattan, który ma naprawdę sporo do zaoferowania. Times Square, World Trade Center, Statua Wolności, to nazwy, które chyba wszyscy słyszeli. Mieliśmy okazję zobaczyć wszystkie te miejsca i muszę przyznać, że robią duże wrażenie. Przed przyjazdem do NYC zaliczyliśmy jeszcze krótką wizytę w Filadelfii. Trasa prowadziła przez stan Maryland oraz Pensylwanię. To już dwudziesty drugi i dwudziesty trzeci stan USA na liczniku. W Filadelfii chcieliśmy jedynie zobaczyć słynne schody Rocky'ego oraz jego pomnik. W tym czasie jednak mocno padało, więc zrobiliśmy to w ekspresowym tempie i po 30 minutach byliśmy już z powrotem w samochodzie. Na wieczór dojechaliśmy do Garfield, gdzie mieszkają nasi znajomi Magda i Tomek, wraz z dwójką przesympatycznych dzieci – Patrykiem i Emilką. Zatrzymaliśmy się u nich na 4 dni i była to nasza baza wypadowa na Manhattan. Garfield to jedno z m...

Washington, D.C.

Obraz
Po opuszczeniu Florydy skierowaliśmy się w stronę Atlanty. Atlanta jest stolicą stanu Georgia – siedemnastego w kolejności, który odwiedziliśmy. Tam mieliśmy w planie zobaczyć dwa miejsca. Pierwszym z nich była główna siedziba telewizji informacyjnej CNN. Podczas trwającego około 1 godzinę Studio Tour widzieliśmy kilka ciekawych miejsc, m.in. Studio Informacyjne, gdzie właśnie w tym czasie dziennikarka przygotowywała się do nagrania. Chwilę później mogliśmy już ją oglądać na ekranie wielkiego telebimu. Poznaliśmy też kilka technik telewizyjnych, np. Blue Box – polegająca na zamianie tła o w miarę jednolitym kolorze (najczęściej niebieski lub zielony) na dowolny obraz. Technika ta jest najczęściej stosowana podczas prezentacji prognozy pogody. Cały tour nie był może porywający, ale z pewnością był ciekawy i wart swej ceny. Tuż obok siedziby CNN znajduje się fabryka Coca-Coli, gdzie również można udać się na tour. My jednak nie skorzystaliśmy, gdyż specjalnie nas to nie jarało. Uda...

East Coast, Florida

Obraz
Kontynuujemy podróż przez Florydę. Po powrocie z Bahamów zatrzymaliśmy się na 2 dni w South Beach Miami, czyli tam, gdzie tak naprawdę wszystko się dzieje. To właśnie na South Beach znajduje się słynna Ocean Drive, Lincoln Road, czy najbardziej znany klub w Miami – Mansion. Hotele w tej części Miami Beach są bardzo drogie, jednak dzięki booking.com udało nam się znaleźć nocleg w miarę przyzwoitej cenie. Warunki nie były rewelacyjne, ale za to lokalizacja idealna, bo zaledwie jedną przecznicę od Ocean Drive i niewiele dalej do plaży. South Beach żyje 24h na dobę i pomimo że był to początek tygodnia i pogoda w kratkę, ludzi było dość dużo. Bez porównania więcej dzieje się jednak w weekendy, wtedy też odbywają się najlepsze imprezy w klubach. Niestety nie trafiliśmy najlepiej z czasem i pogodą, więc nie doświadczyliśmy pełni Miami Beach. Mimo to wrażenia są bardzo pozytywne.

Key West, Florida

Obraz
Kontynuujemy zwiedzanie Florydy. Dojechaliśmy w końcu do Miami, na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Już tylko jedna wielka woda dzieli nas od Europy. 🙂 W Miami zostaliśmy tylko jeden dzień, ale jeszcze tu wrócimy. Tymczasem skierowaliśmy się na południe, na archipelag wysp Florida Keys. Po drodze mieliśmy w planie odwiedzić jeszcze Coral Castle Museum, zamek zbudowany z koralowca. Miejsce to owiane jest dość dużą tajemnicą. Otóż zbudowane zostało przez niejakiego Edwarda Leedskalnina, który twierdził, że do budowy zamku użył specjalnej techniki, zwanej antygrawitacją, tej samej, dzięki której powstały piramidy w Egipcie, Machu Picchu w Peru, czy Stonehenge na Wyspie Wielkanocnej. Tematyka jest bardzo ciekawa, jednak cena za wejście do muzeum skutecznie nas zniechęciła. Ruszyliśmy dalej, przed nami Karaiby. 🙂 Na archipelagu spędziliśmy 3 dni, podziwiając piękne, lazurowe wybrzeże Zatoki Meksykańskiej oraz Oceanu Atlantyckiego.

West Coast, Florida

Obraz
Jesteśmy na Florydzie!! Przygodę z tym, najbardziej imprezowym stanem rozpoczęliśmy w miejscowości Pensacola. Jest to jednocześnie szesnasty już stan USA na naszej trasie. Floryda słynie z pięknych plaż. Postanowiliśmy, śladami Pawła z interameryka.com, prześledzić 10, jego zdaniem, najpiękniejszych plaż Florydy. Pierwszą z nich była plaża Pensacola Beach na wyspie Santa Rosa Island. Jak tylko wysiedliśmy z samochodu, od razu dało się odczuć zupełnie inny klimat. Już nie jest tak duszno i wilgotno jak w Teksasie czy Luizjanie. Wprawdzie wciąż jest gorąco, lecz delikatna bryza znad zatoki sprawia, że zupełnie nie czuć tej temperatury i jest naprawdę przyjemnie. Na Pensacola Beach po raz pierwszy zetknęliśmy się ze śnieżnobiałym piaskiem, który w połączeniu z lazurową wodą Zatoki Meksykańskiej prezentował się bardzo egzotycznie. Takie widoki, a nawet lepsze, towarzyszyć nam będą przez najbliższe kilka tygodni pobytu na Florydzie. Plan na Florydę mamy bowiem bardzo prosty – leżeć le...

Gulf of Mexico, Texas, Louisiana

Obraz
Przygodę z Zatoką Meksykańską zaczęliśmy w miejscowości Corpus Christi. Przed wjazdem do miasta przywitała nas optymistyczna informacja na tablicy świetlnej: „Hurricane season is here, be prepared". 🙂 Temperatura wciąż utrzymuje się na poziomie +35°C, do tego jest bardzo wilgotno i duszno. Woda w zatoce ma z kolei temperaturę ok. +30°C – typowy, karaibski klimat. Zdecydowaliśmy się przyspieszyć nieco naszą podróż, aby jak najszybciej dostać się na Florydę, gdzie czekają na nas piękne plaże. Plażowanie jest chyba jedyną rozsądną opcją w taką pogodę. Zwiedzanie miast nie przynosi wielkiej frajdy, ze względu na nieznośną wilgotność powietrza. W Corpus Christi spędziliśmy tylko jeden dzień, a następnie udaliśmy się na południe, do South Padre Island, pod samą granicę z Meksykiem. Niestety, byliśmy bardzo rozczarowani tym miejscem i zostaliśmy tam tylko jeden dzień. Było niewiele ludzi, nic się nie działo, plaże też nie zachwycały swoim urokiem. Następnego dnia ruszyliśmy więc...

Carlsbad Caverns National Park, New Mexico

Obraz
Kontynuujemy podróż przez Stany Zjednoczone Ameryki. Po opuszczeniu Yellowstone udaliśmy się z powrotem na południe. Przed nami kilka tysięcy kilometrów, aż do Zatoki Meksykańskiej na południu USA. W ciągu trzech dni zrobiliśmy ok. 2500 km. W tym czasie odwiedziliśmy Denver oraz Colorado Springs w stanie Colorado, a także Taos i Santa Fe w Nowym Meksyku. Nie były to jednak najciekawsze miejsca, w jakich byliśmy i śmiało mogę pominąć ich opis. Jedynym miejscem godnym uwagi był most Rio Grande Gorge Bridge w okolicy indiańskiego miasteczka Taos, którego stalowa konstrukcja zawieszona jest 200 m nad kanionem rzeki Rio Grande. Widok z góry był bardzo ciekawy, a fakt, iż przejeżdżające samochody wywoływały drgania mostu, powodował fajny dreszczyk emocji. Poza tym odwiedziliśmy stare, indiańskie pueblo w Taos, jednak niewiele różniło się ono od polskich wiosek. 🙂

Yellowstone National Park, Wyoming

Obraz
Jesteśmy w Yellowstone, najstarszym Parku Narodowym na świecie. Już pierwszego dnia zobaczyliśmy wszystko to, z czego Yellowstone słynie – gejzery oraz dzikie zwierzęta – łosie, bizony, a nawet niedźwiedzia grizzly. Zanim tu jednak dojechaliśmy, odwiedziliśmy jeszcze kilka innych miejsc. Zacznę więc od początku. Po opuszczeniu Zion National Park udaliśmy się 500 km na północ do Salt Lake City – stolicy stanu Utah. Celem naszego pobytu w tej okolicy nie było jednak samo miasto, lecz sąsiadujące z nim Salt Lake (Słone Jezioro) oraz Great Salt Lake Desert (Wielka Pustynia Solna). Największą frajdę mieliśmy na pustyni, gdzie otoczeni przez białe pola soli zrobiliśmy ciekawą sesję zdjęciową z wykorzystaniem perspektywy. Downtown nie ma natomiast nic do zaoferowania. Pytając lokalnych, jakie mają atrakcje, wymieniali nam głównie galerie handlowe. Szybko więc stamtąd zawinęliśmy. Udaliśmy się pod Stadion Olimpijski, aby zobaczyć Olympic Torch – również strata czasu. 🙂 Jedyne co cieka...

Zion National Park, Utah

Obraz
Zion to ostatni na naszej trasie Park Narodowy na słynnym loopie przy granicy Arizony i Utah. Ostatni, bynajmniej nie znaczy najgorszy. Wjazd do parku od strony wschodniej prowadził przez ponad 1,5 km Zion-Mount Carmel Tunnel. Gdy przejechaliśmy przez tunel, oczom naszym ukazała się przepiękna panorama na dolinę rzeki Virgin River. Już wtedy wiedzieliśmy, że Zion będzie wyjątkowym parkiem.

Bryce Canyon National Park, Utah

Obraz
Kontynuujemy podróż po Parkach Narodowych Utah. Po opuszczeniu Arches National Park skierowaliśmy się na zachód w kierunku Bryce Canyon. Po drodze mieliśmy jeszcze kilka punktów wartych zobaczenia. Pierwszym z nich był Little Wild Horse Canyon, bardzo wąski kanion, podobny trochę do Antylope Canyon, z jedną zasadniczą różnicą – nie było tego efektu świetlnego, co w Antylope. Następnym punktem był Goblin Valley State Park, niewielki park ze skałami o różnych, dziwnych kształtach. Można było dostrzec w nich ludzi, zwierzęta lub dziwne stwory, ograniczone jedynie ludzką wyobraźnią. My jednak byliśmy mega zmęczeni po Arches NP i nie mieliśmy wielkiej frajdy ze zwiedzania Goblin Valley. Był to znak, że trzeba odpocząć. Mimo że było dopiero wczesne popołudnie, udaliśmy się na poszukiwanie motelu. Niestety w tym czasie trwał długi weekend w związku z Memorial Day, a co za tym idzie, było wielu turystów i niezwykle ciężko było znaleźć wolny pokój. Udało się dopiero po kilku próbach i zna...

Arches National Park, Utah

Obraz
Zaczynamy przygodę z Parkami Narodowymi stanu Utah. Na pierwszy ogień poszedł Arches National Park. Park ten słynie głównie z tego, że znajduje się tam Delicate Arch, symbol Utah i chyba najbardziej rozpoznawalny łuk skalny na świecie. Chcieliśmy zatrzymać się na jedynym w parku campingu – Devil's Garden, niestety wszystkie miejsca były zarezerwowane na 2 tygodnie do przodu. Jedyne miasteczko w pobliżu – Moab, jest drogie. Musieliśmy więc sobie radzić w inny sposób. Po raz kolejny zatrzymaliśmy się w dużym i komfortowym, a jednocześnie bardzo tanim, hotelu Dodge Grand Caravan *****. 😃 Zwiedzanie parku rozpoczęliśmy od The Windows, gdzie znajdują się trzy łuki skalne – North Window, South Window i Turret Arch. Szału jednak nie było, udaliśmy się więc na zachód słońca na najpopularniejszą atrakcję parku, Delicate Arch. Do łuku prowadzi 1,5-milowy szlak, który zajął nam ok. 45 minut. Dotarliśmy na miejsce tuż przed zachodem słońca. Na górze przywitało nas ok. 100 turystów rów...

Monument Valley, Arizona

Obraz
Kontynuujemy podróż po największych atrakcjach turystycznych Arizony. Z miejscowości Page skierowaliśmy się na wschód, do oddalonego o niecałe 200 km Monument Valley. Dojechaliśmy tam późnym popołudniem, czyli w najlepszym momencie, gdyż słońce schodziło już coraz niżej, rozświetlając dolinę czerwonymi i złotymi kolorami. Im bardziej zagłębialiśmy się w dolinę, tym widoki stawały się coraz ładniejsze.

Antylope Canyon, Arizona

Obraz
Po opuszczeniu Grand Canyon udaliśmy się na północ, w kierunku miejscowości Page, położonej na pograniczu Arizony i Utah. W okolicy znajdowało się kilka atrakcji, w tym ta najważniejsza, na którą czekałem od ponad roku, zanim jeszcze wyjechałem z Polski — Antylope Canyon. Nie mogłem się już doczekać, żeby go zobaczyć, jednak musiał być spełniony jeden warunek — bezchmurne niebo. Niestety początkowo pogoda nie była dla nas łaskawa. Przez cały piątek i sobotę niebo było zachmurzone, co uniemożliwiało zwiedzanie Antylope Canyon. W piątek zobaczyliśmy jedynie Glen Dam oraz Lake Powell. Udaliśmy się również na Toadstools, gdzie oglądaliśmy ciekawe formacje skalne, zwane Hoodoo. W planie mieliśmy jeszcze Buckskin Gulch, ale ze względu na pogodę musieliśmy z tego zrezygnować. Znaleźliśmy camping na plaży nad Lake Powell i wieczór spędziliśmy przy ognisku. Camping znajdował się już w Utah — tym samym zaliczyliśmy szósty stan na naszej trasie.

Grand Canyon, Arizona

Obraz
Wjechaliśmy do Arizony, piątego stanu na naszej trasie. Tym samym zaczyna się najciekawszy etap naszej podróży, gdyż Arizona i Utah uchodzą za najpiękniejsze stany w USA. To tu znajdują się Parki Narodowe, na które czekaliśmy na długo przed rozpoczęciem tripa! Arizona rozpoznawalna jest przede wszystkim z tego, że właśnie tu znajduje się Wielki Kanion rzeki Colorado, uznawany za jeden z 7 cudów świata. Zanim tam jednak wjechaliśmy mieliśmy w planie kilka ciekawych punktów. Pierwszym z nich były rajskie wodospady Havasu, położone około 3 km od indiańskiej wioski Supai. Wioska ta z kolei jest jednym z najbardziej odizolowanych zamieszkałych miejsc w całej Ameryce. Nie ma tam żadnej drogi — jedyną opcją, aby się tam dostać, jest 13 km szlak w głąb Wielkiego Kanionu lub lot helikopterem. W naszym przypadku helikopter nie wchodził w grę, jedyną opcją był więc 16 km „spacer". Jakież było nasze rozczarowanie, gdy dojechaliśmy na miejsce, z którego zaczyna się szlak i okazało si...

Las Vegas, Nevada

Obraz
Przyjechaliśmy do Las Vegas, światowej stolicy hazardu. Już 40 km wcześniej widać było łunę światła unoszącą się na niebie, co oznaczało, że Vegas na pewno nie śpi 🙂 W Vegas nastawialiśmy się głównie na imprezowanie i hazard, ale nie zabrakło też kilku atrakcji turystycznych. Po przyjeździe do miasta udaliśmy się od razu do downtown, na ulicę Fremont, gdzie czekał już na nas Marcin ze znajomymi z Polski. Na Fremont dotarliśmy na godzinę 21:00, czyli w samą porę, gdyż o tej godzinie zaczyna się codziennie show Fremont Street Experience. Co to właściwie jest? Otóż nad ulicą Fremont ciągnie się długi na ok. 460 metrów dach-telebim, na którym wyświetlane są animacje połączone z muzyką, tworząc niesamowity spektakl. Pierwszy raz w życiu widziałem tak wielki telebim i show zrobiło na mnie duże wrażenie. Cała ulica Fremont tętniła życiem, odbywało się tam wiele pokazów ulicznych — do tego fajna ekipa — wieczór minął więc bardzo wesoło. Na Fremont spędziliśmy trzy dni. Zatrzymaliśmy...

Death Valley National Park, California

Obraz
Przygoda z Parkami Narodowymi nabiera rozpędu. Kolejny na naszej trasie — Death Valley National Park — zrobił na nas ogromne wrażenie. Zanim tam jednak dojechaliśmy, odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc. Zacznę więc od początku. Po opuszczeniu Yosemite National Park skierowaliśmy się do Lake Tahoe, gdzie chcieliśmy wypożyczyć deski snowboardowe i pojeździć na najlepszych stokach w USA. Jakie było nasze rozczarowanie, gdy przyjechaliśmy na miejsce i okazało się, że stoki zamknęli 10 dni temu. Wprawdzie śnieg w wyższych partiach gór wciąż był, ale nie na tyle, aby jeździć na desce. Poza snowboardem nie mieliśmy tam żadnych planów, więc od razu skierowaliśmy się w stronę kolejnego punktu — Reno. Wybraliśmy drogę wzdłuż zachodniego brzegu Lake Tahoe, gdzie mogliśmy podziwiać urok tego miejsca bez pokrywy śnieżnej. Zatrzymaliśmy się kilka razy na fotki, m.in. na wodospadach Eagle Falls. Widoki były ładne, ale bez wielkiej rewelacji. Ruszyliśmy dalej w drogę, aby na wieczór dojechać ...

Yosemite National Park, California

Obraz
Zwiedzamy kolejne Parki Narodowe. Zaczyna robić się coraz ciekawiej. Co działo się przez ostatnie 2 dni? Wczorajszy dzień zaczęliśmy od wjazdu na słynną Route 66 i krótką sesję z symbolicznym znakiem na drodze. Następnie skierowaliśmy się do Calico Ghost Town. Brzmiało to bardzo ciekawie. Miasteczko opuszczone kilkadziesiąt lat temu, pozostawione samo sobie na zniszczenie przez surowy, pustynny klimat. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, przywitały nas bramki i opłata $7 od osoby. Gdy wjechaliśmy dalej, przywitało nas ok. 15 autokarów + ok. 100 samochodów turystów. I tak cały zachwyt nad Ghost Town się skończył. W niby opuszczonym mieście było więcej turystów niż na Krupówkach w Zakopanem. Miasto rzeczywiście wygląda fajnie, ale ci wszyscy ludzie zepsuli cały klimat. Zawiedzeni, spędziliśmy tam niecałą godzinę i ruszyliśmy dalej w drogę. Tego dnia mieliśmy spory dystans do pokonania. W sumie zrobiliśmy ponad 600 km, więc trochę nadrobiliśmy kilometrów na naszej trasie. Po około 5 h ja...

Joshua Tree National Park, California

Obraz
W końcu zaczęła się nasza przygoda z Parkami Narodowymi. Powoli zaczynam już jednak tęsknić za Pacyfikiem. Gdy tylko wjechaliśmy w głąb kontynentu, klimat szybko zaczął się zmieniać. Poranek przywitał nas ponad 30°C, koło południa na termometrze było już 40°C. Jest mega gorąco! Pierwszym Parkiem Narodowym na naszej drodze był Joshua Tree National Park. Zanim tam jednak dojechaliśmy, mieliśmy krótki postój w Palm Springs. Nic tam jednak ciekawego nie ma, zrobiliśmy sobie jedynie zdjęcie z ogromnym pomnikiem Marilyn Monroe, przeszliśmy się po „Alei Gwiazd" i ruszyliśmy w drogę. Zanim wjechaliśmy do parku, odwiedziliśmy Visitor Center, gdzie kupiliśmy Annual Pass na wszystkie Parki Narodowe w USA za $80 na samochód. Tak więc, za $20 na osobę mamy wejściówki do wszystkich Parków Narodowych oraz Parków Krajobrazowych na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Taki karnet zwróci nam się już po 3-4 parkach, a my mamy ich przed sobą duużo więcej. W Visitor Center dostaliśmy również...