Apulia, Włochy
Po Ironmanie przyszedł czas na zasłużony wypoczynek. Początkowo plan był trochę inny, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na wakacje we Włoszech, a konkretnie na samym południu Włoch, w regionie Apulia. Na ostatnią chwilę bukowaliśmy loty, rezerwowaliśmy noclegi i auto. Było trochę zamieszania, ale ostatecznie udało się wszystko dopiąć.
Mieliśmy popołudniowy lot do Bari. Tam spędziliśmy jedną noc, a następnie wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy na zachodnie wybrzeże Apulii, nad Morze Jońskie, gdzie znajdują się najlepsze plaże w okolicy. Plan był dość prosty — chill na plaży i dobra, włoska kuchnia. Przez cały tydzień zwiedzaliśmy różne plaże w okolicy i testowaliśmy różne pizzerie i restauracje. Odwiedziliśmy takie plaże jak Torre Lapillo, Punta Prosciutto, Lido Silvana czy Porto Pirrone — z czego ta ostatnia najbardziej nam się spodobała i wracaliśmy tam trzykrotnie.
Jednego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy. Nie było to łatwe zadanie, bo codziennie mieliśmy 37°C, a Natalka średnio chciała zwiedzać w taki upał. Nie miała jednak wyjścia 😉. Pojechaliśmy do Alberobello, miasteczka słynącego z domków trulli. Było bardzo przyjemnie, ale pogoda nie sprzyjała długiemu zwiedzaniu.
Następnie pojechaliśmy na wybrzeże Adriatyku, do Polignano a Mare. Tam spędziliśmy resztę dnia na kameralnej plaży otoczonej wysokimi klifami. Poskakaliśmy trochę z klifów, popływaliśmy w dość wzburzonym morzu i odpoczywaliśmy na plaży. Plaża bardzo nam się spodobała, podobnie jak całe miasteczko, które wieczorem budziło się do życia.
Z miejsc, których nie udało nam się zobaczyć, jest Matera — jedno z najstarszych zamieszkanych miast na świecie. Trochę szkoda, ale uznaliśmy, że w taką pogodę to żadna przyjemność tam jechać. Może kiedyś jeszcze tam wrócimy. Generalnie, jeśli brać pod uwagę wyjazd stricte wypoczynkowy na wakacje, to myślę, że ta część Włoch jest dużo lepsza niż nasze polskie morze. Finansowo wychodzi podobnie, a w Apulii jest pewna pogoda i woda w morzu jak zupa — ponad 30°C.
Na koniec naszego pobytu we Włoszech zatrzymaliśmy się jeszcze na jedną noc w Bari. Życie w mieście budzi się dopiero wieczorem, gdy robi się chłodniej. Spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór w Bari. Myślę, że warto tam przyjechać nawet na weekend. Tym miłym akcentem nasz tygodniowy urlop we Włoszech dobiegł końca.



























Komentarze
Prześlij komentarz