San DIEGO, California

Ostatnim miastem nad Pacyfikiem, które znajduje się na naszej trasie, jest San Diego. Polubiłem to miasto dużo wcześniej, zanim tu przyjechaliśmy, ze względu na samą nazwę. 😃 San Diego położone jest ok. 30 km od granicy z Meksykiem, można więc śmiało powiedzieć, że Zachodnie Wybrzeże zobaczyliśmy niemal w całości. 🙂

Dojechaliśmy do downtown późnym wieczorem i od razu udaliśmy się do motelu na noc. Od rana zabraliśmy się za zwiedzanie miasta. Udaliśmy się do portu, gdzie znajduje się kilka bardzo ciekawych statków, głównie militarnych, w tym emerytowany już lotniskowiec USS Midway. Lotniskowiec zamieniony jest na muzeum i jest jedną z głównych atrakcji w San Diego. Tego dnia nie wchodziliśmy jednak na pokład, gdyż mieliśmy inne plany. Zwiedziliśmy część miasta, a następnie udaliśmy się do La Jolla, gdzie znajdują się przepiękne plaże i klify, przypominające trochę te z Monterey. Spędziliśmy tam kilka godzin, aby następnie wybrać się na sąsiadującą z San Diego wyspę Coronado, którą z lądem łączy niemal 3,5 km most. Wyspa również przypadła nam do gustu, a szczególnie szeroka plaża, na której znajduje się wiele palenisk i ludzie całymi rodzinami spędzają tam wieczory przy ognisku. Postanowiliśmy cały następny dzień spędzić właśnie tam. Tak więc kupiliśmy „stejki" i inne gadżety i cały dzień grillowaliśmy i chillowaliśmy się na plaży. Noc wcześniej imprezowaliśmy na Gaslamp w downtown San Diego, dlatego był to idealny sposób na spędzenie dnia. 🙂

Warta uwagi jest również pogoda w San Diego. Prognoza była trochę monotonna, każdego dnia 22°C w dzień, 15°C w nocy, oczywiście bezchmurnie. I tak mniej więcej przez 3/4 roku. Jeśli więc chodzi o pogodę, to w tym miejscu zdecydowanie mógłbym w przyszłości zamieszkać. 🙂








Na niedzielę mieliśmy zaplanowane zwiedzanie lotniskowca USS Midway. Spędziliśmy tam kilka godzin zwiedzając kilkupoziomowy pokład oraz słuchając opowiadań weteranów wojennych. Dowiedzieliśmy się sporo ciekawych rzeczy o konstrukcji lotniskowca, procesach startowania i lądowania myśliwców oraz misjach, w których uczestniczył. Z pewnością był to ciekawy sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia.






San Diego nie jest wielkim miastem, dlatego poświęciliśmy na nie tylko 3 dni. W zupełności to jednak wystarczy. Miasto jest bardzo ładne, czyste, spokojne i można spędzić tam dużo więcej czasu, chociażby odpoczywając na plaży i imprezując na Gaslamp. My jedziemy jednak dalej, gdyż, szczerze mówiąc, już nie możemy się doczekać Parków Narodowych i tego, z czego USA słynie najbardziej.

Wróć do: Los Angeles
Czytaj dalej: Joshua Tree


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Islandia

Kenia

Turcja

Teneryfa, Hiszpania

Mołdawia + Naddniestrze